loader image

TIA cz.11
Masz 20 000 dolarów i sp…aj!

Pytam się więc policji: „To co mam z nim mieszkać do końca życia? Przecież to mój dom i ja jestem jego właścicielem. A jak sprzedam dom komuś innemu to co, z lokatorami?” Odpowiedź była tak prosta i łu- pia, że nawet nie udało mi się tego skomentować. „Tak.”Więc stwierdziliśmy, że skoro nie możemy w świetle prawa pozbyć się go z własnego domu, to utrudnimy sobie trochę życie, a jemu je po prostu obrzydzimy!

Jak pamiętacie dom jest duży: 4 sypialnie, dwie ła- zienki, kuchnia i salon. GM ze swoją żoną zajmowali jeden pokój, ale mieli dostęp do wszystkiego. Więc trzeba było to zmienić. Po przyjeździe w styczniu 2021 roku zaczęliśmy od wymiany zamków, nawet w łazienkach. Lodówkę zamknęliśmy na łańcuch i kłódkę – tak, za każdym razem, kiedy wyjeżdżali- śmy z domu zaplataliśmy łańcuch na drzwiach od lodówki. To był mój najdłuższy pobyt w RPA – 4 tygodnie – i przez te cztery tygodnie on z żona nie mogli korzystać nawet z toalety w Naszym Domu. Gdzie chodzili do ubikacji i jak sobie radzili nie wiem, to był ich problem. Zapytacie się, czy nie było prób negocjacji? Tak, były.

Dawaliśmy różne propozycję załagodzenia naszego sporu czy po prostu rozwiązania umowy za poro- zumieniem stron. Jego żądania były dla nas nie do zaakceptowania. Facet chciał od nas udziałów w firmie Zenka w RPA. Po jednej z takich rozmów Zenek nie wytrzymał: „Chyba ciebie poje…ło! Masz 20 tyś dolarów i sp…aj, żebym Ciebie więcej na oczy nie widział!” GM odpowiedział, że urażamy jego inte- ligencję i chce 15% Chrystal Black Granite. Zapropo-nowałem Ojcu, by zostawił mi ten temat: za pół roku nie będzie GM ani w domu ani w firmie!

Po 20 lutym wróciliśmy do Polski i po niecałych trzech tygodniach Zenon z Mietkiem znów polecie- li do do RPA. Dom zastali w takim stanie, w jakim go zostawiliśmy. Ale GM nadal tam mieszkał i nie zamierzał opuszczać Naszego Domu. Po tygodniu pobytu Mietek zachorował na „covida” co poskut- kowało tym, że nasz GM z żona przestraszyli się i postanowili się wyprowadzić. Mietek trafił do szpi- tala, gdzie leżał prawie dwa tygodnie. To był ciężki okres i dla niego i dla nas. Ale udało się mu z tego wyjść i bezpiecznie wrócić do domu do Polski. Chło- paki wylatując z Afryki wymienili zamki wejściowe w domu i kłódkę do bramy wjazdowej.

W całej tej nieciekawej dla Mietka sytuacji żartowa- liśmy, że udało nam się bezkonfliktowo usunąć GM z Naszego Domu. Myśleliśmy, że mamy problem z głowy. Jednak jak mocno się myliliśmy, dowiedzie- liśmy się pod koniec kwietnia, kiedy razem z Miet- kiem wróciliśmy do RPA, a przed domem stał samo- chód GM, a na drzwiach domu przypięta była kartka z decyzją sądu: GM ma nakaz powrotu do domu i nakaz mieszkania w nie swoim domu bez płacenia czynszu. Szczękę zbierałem z podłogi przez dłuższą chwilę. Wtedy powiedziałem: koniec! Czas rozmów się minął, przechodzimy do działania. Spotkałem się z prawnikiem, który miał prowadzić sprawę Oscara Pistoriusa (pamiętacie tę sprawę z 2008 roku – lek- koatleta biegający na protezach uzyskał dopuszcze- nie do igrzysk w Pekinie). Lourens to biały prawnik, który stracił wzrok w trakcie trwania studiów, ale nie przeszkodziło to jemu w ukończeniu ich i w roz- kręceniu firmy, która jest dobrze rozpoznawalna na terenie RPA, a on sam jest poważanym adwokatem.

Pierwsze spotkaniem z prawnikiem odbyło się 3 maja 2021 roku. Znaliśmy go już wcześniej, ale bardziej spotykaliśmy się w formie konsultacji niż prowadze- nia jakichkolwiek spraw. Lourens jest fanem historii, a szczególnie drugiej wojny światowej, więc zanim przeszliśmy do rozmów o usunięciu GM z naszego życia, dużo rozmawialiśmy o Polsce, którą sam odwiedził w 2019 roku. Wyobraźcie sobie jaka była moja mina, kiedy facet opowiada o obcym kraju z taka pasją i podziwem, że aż mnie zatkało. Do tego spotkanie odbywało się 3 maja. Największe wrażenie jednak wywołała opowieść, kiedy zaczął opowiadać o tym, jak zwiedzał Polskę: gdzie był, co czuł, co usły- szał (celowo piszę w takiej formie, bo nic nie mógł zo- baczyć). Wtedy zrozumiałem, że gość jest idealnym rozwiązaniem w naszej sytuacji!

Lourens tak poprowadził sprawy, że z końcem maja GM już go w domu, a z końcem czerwca został dys- cyplinarnie zwolniony z pracy. To był tryb ekspreso- wy. Powiedziałem wtedy sam sobie, że ten szczur, nie dostanie już nic więcej – był czas rozmów i propozycji, teraz nie ma już na to miejsca. Koniec. „Szczur” – pewnie się domyślacie dlaczego dostał taką ksywkę. Wzięło się to z jego podejścia do życia w Naszym Domu. Facet, który jest po 60., mógł żyć jak pączek w maśle, nie martwić się o nic. Mógł w firmie bezproblemowo dociągnąć do wieku, w któ- rym by stwierdził, że ma dość pracy i iść na emery- turę. Ale nie. On wolał żyć jak szczur, kąpać się na kortach tenisowych, korzystać z toalety w nocy na stacji paliw. Facet może jeszcze sobie poradzi. Ale jego żona? To jest już dla mnie szokiem.

Nie sprawiało nam żadnej satysfakcji to, że tak musieli żyć przez ponad 6 miesięcy w naszym domu. Ale uwierzcie mi: próbowaliśmy rozmawiać, negocjować czy nawet proponować naprawdę dużą odprawę. Wolał wybrać wojnę, która de facto trwa do dzisiaj. Rok później mogę powiedzieć spokoj- nie, że jesteśmy na dobrej drodze, żeby tą sprawę zamknąć. Jeszcze trochę przed nami. GM był też zatrudniony w Kamieniarstwie w Strzegomiu i też został zwolniony dyscyplinarnie z polskiej spółki i też już się tylko spotykamy na rozprawach sądo- wych. Zeznając w sądzie przyznałem jedno: GM wprowadził mnie do RPA, pokazał mi jej dobre i złe strony tego kraju. Pokazał mi jak poruszać się po Czarnym Lądzie, jak rozmawiać z ludźmi, jak prowa- dzić rozmowy z bankami i instytucjami państwowy-mi. Kiedy pojawiłem się w RPA był rok 2014. Miałem 27 lat, dopiero zacząłem się uczyć, jak prowadzić firmę w Polsce, a tu już zacząłem latać do RPA i ogarniać tematy na Czarnym Lądzie. Ktoś to mu- siał mi wszystko pokazać i nauczyć, więc nasz GM był osobą, która tak naprawdę wprowadziła mnie w ten świat oddalony o 10 tysięcy kilometrów. I tak naprawdę trochę było mi tego wszystko szkoda. Ale jak mawia klasyk „biznes nie lubi sentymentów” i pewne granice zostały niestety nie odwracalnie przekroczone.

Dzisiaj, po roku niekończących się bitew, dużo kwiat- ków jeszcze powychodziło związanych z działalno- ścią GM. Wiele tematów potoczyło się inaczej, ale też pewni ludzie wrócili do kontaktów z nami. I chyba najważniejsze: po tym najgorszym okresie początku pandemii, gdy przez siedem miesięcy nie było nas w RPA, udało nam się ustabilizować produkcję, finanse i atmosferę na kamieniołomie. A także zerwaliśmy podziały na czarnych, białych z RPA i białych z Pol- ski. Dzisiaj jest szef i pracownicy – prosta hierarchia ikażdywiecomarobićizacoodpowiada.

TIA!

Podobne artykuły